Ta strona używa plików Cookies. Korzystanie z niej oznacza zgodę na używanie Cookies, zgodnie z ustawieniami swojej przeglądarki. Dowiedz się więcej

Gazeta Wyborcza, 30 września 2005

Inteligentne protezy

Wyglądają jak prawdziwa ręka lub noga. Są lekkie, idealnie dopasowane do ciała i bardzo drogie. Inteligentne protezy. Można na nich zawędrować nawet na biegun. Albo zdobyć medal w biegach.

Znany polarnik Marek Kamiński i niepełnosprawny Jaś Mela, którzy wspólnie dotarli do obu biegunów Ziemi przekonywali wczoraj w Łodzi, że niepełnosprawność nie musi być barierą w pokonywaniu nawet najtrudniejszych wyzwań. Gospodarzem spotkania było szwedzko-polskie laboratorium ortopedyczne SOL, które wytwarza inteligentne protezy.

16-letni dziś Janek miał wypadek trzy lata temu. Stracił w nim nogę i rękę.

- Proteza, którą dostałem od kasy chorych, przypominała ociosany kołek. Chodzenie było udręką. I wtedy pojawił się Marek. Rzucił pomysł - biegun. Pomyślałem "czego mam tam szukać" - opowiada Janek. - Ale w końcu zapaliłem się do pomysłu. Nawet gdyby się nie udało i tak warto było zaryzykować.

Żadna z firm protetycznych w Polsce nie chciała się podjąć wykonania specjalistycznej protezy. Lekarze też odradzali niepełnosprawnemu chłopcu ryzykowną wędrówkę w ekstremalnych warunkach.

- I wtedy zgłosił się do mnie SOL. Mam teraz protezę, na której mogę chodzić, biegać, skakać. Świetnie sprawdziła się w niskich temperaturach - mówi Janek. - Wreszcie mogę normalnie żyć.

Inteligentna proteza umożliwiła zrealizowanie marzeń 20-letniej Asi, której pasją jest bieganie. Dziewczyna straciła nogę z powodu choroby naczyniowej. Teraz znów trenuje. Latem zdobyła brązowy medal na mistrzostwach Polski dla niepełnosprawnych w biegu na 200 metrów.

Marzę, aby pobiec w maratonie - mówi Asia. - Na razie mój rekord to 12 kilometrów.

Inteligentne protezy produkowane są z kosmicznych materiałów: tytanu i włókien węglowych. I kosmicznie kosztują - w zależności od standardu wykonania. Od kilku tys. zł (np. palec) do 70 tys. zł za podudzie. Wszystkie są indywidualnie dopasowywane do pacjenta z uwzględnieniem wagi, wieku i rodzaju aktywności. Rocznie laboratorium wykonuje ich kilkaset. Po protezy przyjeżdżają nawet Rosjanie, Amerykanie i Niemcy.

(EMKA)